Moja decyzja o rezygnacji z dalszego pełnienia posługi spowodowana była świadomością, że nie jestem w stanie podjąć trudnej pielgrzymki do Rio de Janeiro na Światowe Dni Młodzieży – wyznał w wywiadzie opublikowanym na łamach dziennika „La Repubblica” papież-senior Benedykt XVI. Rozmowę z nim przeprowadził dyrektor włoskiej edycji czasopisma teologicznego Communio, Elio Guerriero. Rozmowa jest pewnego rodzaju wprowadzeniem w mającą ukazać się w najbliższych dniach - około 9 września książkę - wywiad - testament Ostatnie rozmowy Benedykt XVI 

Jak umocnić się w wierze? Odpowiedź nie jest tajemnicą, która musi nam zostać objawiona w cudowny sposób. Uczniowie Jezusa byli świadkami wielu cudów, a mimo to wciąż wierzyli tak mocno, jak Jezus powiedział, że powinni wierzyć. Upominał ich:

"O plemię niewierne i przewrotne! Jak długo jeszcze mam być z wami; jak długo mam was cierpieć?" (Mt 17,17)

Musimy wzrastać w wierze. I możemy zacząć od zaraz! Musimy się nauczyć wierzyć w obietnice, które złożył nam Bóg!

Gdy Jezus tak surowo beształ ludzi za brak wiary, wiedział, że byliby w stanie Mu uwierzyć, gdyby tylko otworzyli oczy i spróbowali w sobie znaleźć tę wiarę.

Całe życie może nam upłynąć na pokładaniu wiary jedynie w to, co możemy zobaczyć lub poczuć. Możemy jednak również wzmocnić swoją wiarę, przywiązując większą wagę to tego, co powiedział nam Jezus: że Duch Święty zaprowadzi nas ku wszelkiej prawdzie. Możemy się nauczyć dać sobą pokierować, lecz zbyt często chcemy kontrolować to, czego się uczymy - pisze w swojej książce Zdumiewająca potęga wiary Merlin Carothers

zdum

Księgarnia religijna

Wierny Sobie (Miłosierny Samarytanin)

"Idź i ty czyń podobnie"

Jeżeli w postaci miłosiernego Samarytanina człowiek wierzący widzi - nie daj Boże - siebie, to znaczy, że źle odczytuje tekst tej fundamentalnej dla chrześcijaństwa przypowieści. Ale któż by chciał przejrzeć się w drugim z opisanych bohaterów: w człowieku pobitym, na wpół umarłym, pozostawionym nago przy drodze? Nie, takie położenie przecież nas nie dotyczy. Mamy zbyt dobre mniemanie o sobie ...

Tymczasem przypowieść o miłosiernym Samarytaninie (Łk 10, 25-37) to zgodnie z najstarszą tradycją egzegetyczną Kościoła przypowieść o relacji Boga do człowieka. To obraz stosunku miłosiernego Stwórcy do poranionego stworzenia. Samarytaninem jest tu Chrystus, a człowiekiem zaatakowanym przez zbójców - każdy z nas z osobna i cała ludzkość razem. Jednak, żeby właściwie odczytać ten obraz, trzeba najpierw przypatrzeć mu się w detalach.

Nasze rany

Napadnięty człowiek znajdował się w drodze z Jerozolimy do Jerycha. Był więc kims kto odszedł od Boga. Wskazuje na to symbolicznie kierunek jego podróży: podążał nie do miłosierny Samarytanin światyni, lecz szedł od światyni. Przy czym schodzi w dół (tak, jak idąc do świątyni, wstepował w górę) - degraduje się, poniża. Na trasie zostaje napadniety przez zbójców, którzy go ograbili do cna, pobili i pozostawili samemu sobie. Trakt ten juz wcześniej, i jeszcze przez nastepne pięc wieków, cieszył sie bardzo złą sławą. Choć napastnicy nie sa w przypowieści opisani, moglibysmy ich bardzo łatwo wskazać. Grasuja przecież do dzisiaj.

Tradycja Kościoła wskazuje bowiem, że człowiek posiada trzech wielkich nieprzyjaciół: szatana, świat i ciało. Brat Albert w tekście: "Analiza Ostrożności św. Jana od Krzyża" wyjasnia, że to właśnie ci trzej wrogowie napadają na nas w drodze zycia. Krakowski święty iinspirował się średniowiecznym mistykiem, który przekonywał, iż wrogowie ci pomiedzy sobą żyją w przyjaźni. Kiedy jeden szturmuje, zaraz drugi idzie mu z odsieczą. Nie da się więc walczyć tylko na jednym froncie. Wówczas dojdzie do tego, przed czym przestrzegał Jezus: duch ieczysty opuści człowieka, lecz powracajac do niego, zastanie swój dom "wolny, posprzątany i przyozdobiony". Zaprasza więc siedem kolejnych duchów "in to, co się dzieje później z tym człowiekiem, jest gorsze od tego, co było wcześniej" (por. Mt 12, 43-45)

Ciało wrogiem

Brat Albert twierdzi przy tym, iz spośród tych trzech wrogów najbardziej należy obawiać się ciała. Ciała, czyli samych siebie. Wystarczy przypomnieć spór Jezusa z faryzeuszami o rytualną czystość i splamienie. Uczniowie już po publicznej wymianie zdań dręczyli Go tym samym pytaniem. On zaś tłumaczył:

"Nie dostrzegacie, że wszystko, co z zewnatrz wchodzi do człowieka, nie może go splamić, gdyż nie wchodzi do jego serca, ale do żołądka i wydalane jest na zewnątrz (...) Co wychodzi z człowieka, to właśnie go plami" (por. Mk 7, 1-23).

skandal miłosierdziaMy jednak uparcie myslimy inaczej: za wszelkie zło gotowi jesteśmy momentalnie obciążyć świat. To świat jest zły, zgniły, żłowrogi. Winni są politycy, media, masoni i "cykliści". Ciała nie będziemy oskarżać, bo nie do pomyslenia jest, bysmy mieli działać przeciw samym sobie. Sztana również nie będziemy oskarżać, ponieważ najczęściej nie sposób go zidentyfikować, gdyz jest ojcem kłamstwa i pozostaje w ukryciu. Jednak ani świat, ani szatan nie mają takich nisczycielskich mozliwośc wobec ludzi, jak sam człowiek. Jak człowiek, który żyje, podążając wyłącznie za swoimi zachciankami i własnym rozpoznaniem dobra i zła. Jak człowiek w samym sobie zakochany.

Pozbądźmy się złudzeń: nie ma osoby, która nad tymi wrogami tryumfuje. Jesteśmy pobici. Ja także. Raz mocniej raz słabiej. Ale bywa wręcz tak, że zostajemy ograbieni ze wszystkiego i stajemy się całkiem nadzy. (...)

I to do nas, na wpół martwych, do bólu samotnych, przychodzi miłosierny Samarytanin. Wcześniej drogę, przy której leży ofiara napadu przemierzają inni. Ani kapłan jednak, ani lewita- po których spodziewlibysmy się takiego właśnie gestu - nie wyciagaja ręki do ofiary zbójców. (...)

Jeżeli zaciekawił Cię powyższy fragment książki Skandal Miłosierdzia , której autorem jest biskup Grzegorz Ryś zapraszamy do sklepu internetowego:

ksiegarnia religijna

Tam znajdziesz wszystkie książki napisane i wydane w Polsce, których autorem jest biskup Grzegorz Ryś.